Opinie klientów na stronie firmowej - jak je zbierać i pokazywać
Jak prosić klientów o opinie, żeby faktycznie je zostawiali, gdzie umieścić je na stronie i czego nie robić. Praktyczny przewodnik dla małej firmy.
Czytaj →Podstrona, na którą klient wchodzi, żeby sprawdzić, komu ma zapłacić.

Zakładka „O nas" jest najczęściej klikaną podstroną firmową po stronie głównej i jednocześnie najczęściej zaniedbywaną. Powstaje na końcu projektu, w pośpiechu, i wypełnia ją zestaw zdań, które pasowałyby do dowolnej firmy w Polsce: dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwo, wieloletnie doświadczenie, indywidualne podejście do klienta. Tymczasem człowiek, który tam trafia, ma bardzo konkretny powód. Chce sprawdzić, komu właściwie zamierza zapłacić. Szuka śladu żywej osoby, dowodu kompetencji i sygnału, że firma nie zniknie po pobraniu zaliczki. W tym artykule pokazujemy, co powinno znaleźć się na tej podstronie, w jakiej kolejności to ułożyć, dlaczego zdjęcie właściciela bywa ważniejsze niż akapit o misji i jak napisać tekst o sobie, gdy pisanie o sobie sprawia trudność.
Zakładka „O nas" ma opinię obowiązkowego wypełniacza. Robi się ją, bo „tak się robi", i wypełnia treścią, której nikt nie czyta z uwagą - łącznie z jej autorem. Ta opinia jest jednak myląca, bo bierze się z oceny tego, jak takie podstrony wyglądają, a nie z tego, po co ludzie na nie wchodzą.
A wchodzą z bardzo konkretnym zamiarem. Klient, który przeczytał ofertę i wstępnie się nią zainteresował, ma teraz do rozstrzygnięcia inne pytanie: czy tym ludziom można zaufać. Nie chodzi o zaufanie w sensie moralnym, tylko całkiem praktycznym - czy przyjdą na umówioną godzinę, czy dokończą pracę, czy zniknął z pieniędzmi ktoś, kto wyglądał podobnie.
To pytanie jest tym ważniejsze, im wyższa stawka. Przy usłudze za sto złotych ryzyko jest małe. Przy remoncie za trzydzieści tysięcy, przy zabiegu, przy sprawie sądowej albo przy powierzeniu komuś dokumentów księgowych - ryzyko jest realne, a klient nie ma jak go zweryfikować inaczej niż po śladach, które zostawiliście na stronie.
Badania nad wiarygodnością stron pokazują, że znacząca część osób ocenia ją między innymi po ogólnym wyglądzie: układzie, typografii i kolorach (Stanford Persuasive Technology Lab, Fogg i in., 2002 - w badaniu 46,1% komentarzy dotyczyło właśnie wyglądu). Wygląd otwiera jednak tylko drzwi. Za nimi klient szuka już treści: nazwisk, twarzy, faktów, konkretów.
Teza tego artykułu brzmi: „O nas" nie jest podstroną o firmie, tylko podstroną o ryzyku klienta - a dobra treść to taka, która to ryzyko zmniejsza.
Jeśli otworzyć dwadzieścia losowych stron małych firm i przeczytać dwadzieścia zakładek „O nas", uderza powtarzalność. Te same konstrukcje, ten sam rytm, ta sama pusta ogólność. To nie przypadek, tylko efekt trzech nakładających się zjawisk.
Po pierwsze, pisanie o sobie jest niewygodne. Większość ludzi nie chce wyjść na chwalipiętę, więc ucieka w formuły bezpieczne, bo nic nieznaczące. „Wieloletnie doświadczenie" jest łatwiejsze do napisania niż „pracuję w tym zawodzie od 2011 roku i przeszedłem przez około czterysta instalacji".
Po drugie, wzorce krążą w obiegu. Kolejne strony powstają na podobieństwo poprzednich, a język korporacyjny wydaje się bezpieczniejszy niż język własny. Efekt jest odwrotny do zamierzonego: firma brzmi jak wszystkie inne, czyli jak żadna konkretna.
Po trzecie, treść powstaje na końcu. Gdy projekt jest gotowy, a termin naciska, do pustych ramek trafia to, co da się napisać w kwadrans.
Warto w tym miejscu rozróżnić dwa pojęcia, które bywają mylone. Wiarygodność to przekonanie klienta, że mówisz prawdę o swoich kompetencjach - buduje się ją faktami, które da się sprawdzić. Sympatia to przekonanie, że współpraca będzie znośna - buduje się ją tonem, zdjęciami i sposobem opisania współpracy. Dobra podstrona potrzebuje obu, ale to wiarygodność jest fundamentem. Sympatyczna firma bez dowodów kompetencji budzi podejrzliwość; kompetentna firma napisana sucho traci mniej.
Luka w powszechnym podejściu jest właśnie tutaj: większość tekstów „O nas" próbuje wzbudzić sympatię, pomijając wiarygodność. Stąd te wszystkie deklaracje o pasji i zaangażowaniu, po których klient nadal nie wie, kto właściwie przyjedzie do jego mieszkania.
Przejdźmy do konkretów. Poniższe elementy działają, bo każdy z nich odpowiada na jedną z realnych obaw.
Kto to robi - imiona, nazwiska, twarze. Anonimowa firma jest z definicji bardziej ryzykowna niż firma z nazwiskiem. Jedno zdjęcie właściciela i podpis pod nim robią więcej niż trzy akapity o wartościach. W małych firmach usługowych to zwykle najmocniejszy element całej podstrony.
Od kiedy i ile - fakty zamiast przymiotników. Rok założenia, liczba lat w zawodzie, liczba zrealizowanych zleceń, jeśli ją znasz. Konkretna liczba jest sprawdzalna i właśnie dlatego działa. „Wieloletnie doświadczenie" nie znaczy nic, bo pod tym zwrotem mieści się i rok, i trzydzieści lat.
Czym się nie zajmujecie. To pomijany, a bardzo skuteczny sygnał. Firma, która pisze „nie robimy instalacji przemysłowych, skupiamy się na budownictwie jednorodzinnym", brzmi wiarygodniej niż firma robiąca wszystko. Specjalizacja jest dowodem kompetencji, a jej brak - sygnałem ostrzegawczym.
Jak wygląda współpraca. Krótki opis kroków: pierwsza rozmowa, oględziny, wycena, termin, realizacja, odbiór. Klient, który zna przebieg, mniej się boi. To też najprostszy sposób pokazania profesjonalizmu bez chwalenia się.
Uprawnienia opisane skutkiem. Zamiast wyliczać skróty, napisz, co z nich wynika: jakie prace możesz legalnie wykonywać, jaki jest zakres ubezpieczenia, do czego uprawnia dany certyfikat. Skróty są komunikatem dla branży; klient potrzebuje tłumaczenia.
Miejsce i zasięg. Adres, okolica, obszar dojazdu. Przy usługach lokalnych to informacja rozstrzygająca, a nie dodatek.
Prosty test na ogólniki: przeczytaj swój tekst i przy każdym zdaniu zapytaj, czy konkurent z tej samej branży mógłby napisać dokładnie to samo. Jeśli tak - zdanie jest do wyrzucenia albo do uszczegółowienia. Podstrona „O nas" powinna być niemożliwa do skopiowania przez kogoś innego.
Niektóre sformułowania powtarzają się tak często, że przestały cokolwiek znaczyć, a część działa wręcz przeciwnie do intencji.
| Zamiast | Napisz |
|---|---|
| Wieloletnie doświadczenie | W zawodzie od 2011 roku, wcześniej pięć lat w serwisie |
| Indywidualne podejście do klienta | Każdą wycenę robimy po oględzinach, nie przez telefon |
| Kompleksowa obsługa | Robimy projekt, wykonanie i odbiór - bez podwykonawców |
| Najwyższa jakość usług | Na wykonane prace dajemy dwa lata gwarancji |
| Zespół profesjonalistów | Pracujemy we trzech: Marek, Tomek i ja |
| Dynamicznie rozwijająca się firma | W tym roku dołożyliśmy drugi zespół i pracownię |
| Konkurencyjne ceny | Cennik z widełkami dostępny na stronie |
Zasada jest jedna i da się ją streścić w zdaniu: przymiotnik zastąp faktem. Fakt da się sprawdzić, więc buduje zaufanie. Przymiotnik jest deklaracją, a deklaracje składają wszyscy, łącznie z tymi, którzy nie mają pokrycia.
Jedno sprawdzalne zdanie o tym, jak pracujesz, znaczy więcej niż akapit o pasji i zaangażowaniu. Klient nie szuka entuzjazmu - szuka przewidywalności.
Wśród dobrze napisanych podstron „O nas" widać dwa wyraźne style i oba są uzasadnione - w zależności od branży i stawki.
Ton osobisty. Firma mówi „ja" albo „my", pokazuje ludzi, opisuje drogę zawodową, czasem dopuszcza szczegół prywatny. Mocna strona: buduje sympatię i wyróżnia. Sprawdza się w usługach, w których liczy się relacja - u fryzjera, trenera, fotografa, rzemieślnika. Słaba strona: przy usługach o wysokiej stawce nadmiar osobistego tonu może osłabiać wrażenie profesjonalizmu.
Ton rzeczowy. Firma mówi krótko i faktami: zakres, uprawnienia, proces, gwarancje. Mocna strona: buduje wiarygodność i porządek. Sprawdza się w księgowości, prawie, instalacjach, usługach dla firm. Słaba strona: łatwo o suchość, w której firma staje się nierozróżnialna od innych.
Nasze stanowisko: rzeczowa treść, osobista forma. Fakty muszą być twarde - lata, zakres, uprawnienia, sposób pracy - ale język ma brzmieć jak wypowiedź człowieka, nie jak wypis z dokumentu. W praktyce oznacza to krótkie zdania, pierwszą osobę i zero słownictwa, którego nie użyłbyś w rozmowie z klientem przy kawie.
Osobnego podejścia wymagają zawody zaufania publicznego i usługi wrażliwe. U psychologa, psychoterapeuty czy prawnika ton nadmiernie swobodny bywa odbierany jako brak powagi, a jednocześnie chłód potęguje i tak wysoki próg pierwszego kontaktu. Sprawdza się środek: spokojny, konkretny opis kwalifikacji i przebiegu pierwszej wizyty, bez marketingowego entuzjazmu.
Można napisać znakomity tekst i zepsuć całą podstronę jednym zdjęciem z banku zdjęć. Uśmiechnięty zespół w garniturach przy szklanym stole, którego nikt w tej firmie nigdy nie widział, jest sygnałem czytelnym dla każdego: pokazujemy coś, czego nie mamy.
Kilka zasad, które sprawdzają się w małych firmach.
Prawdziwi ludzie w prawdziwym miejscu. Warsztat, gabinet, plac budowy, biurko. Tło niesie informację o firmie równie mocno jak twarz.
Jedno dobre zdjęcie zamiast sześciu przypadkowych. Lepiej mieć jeden porządny portret niż galerię zdjęć zrobionych telefonem pod światło.
Podpis pod zdjęciem. Imię, rola, ewentualnie jedno zdanie. Zdjęcie bez podpisu jest ozdobą; z podpisem staje się informacją.
Zdjęcia przy pracy. Dla wielu rzemiosł to najlepszy rodzaj portretu - pokazuje kompetencję i naturalność jednocześnie. Szerzej piszemy o tym w tekście o wpływie zdjęć na zaufanie.
Jeśli naprawdę nie chcesz pokazywać twarzy - a bywają ku temu powody, od prywatności po charakter branży - postaw na zdjęcia miejsca pracy, narzędzi i efektów. To słabszy, ale uczciwy zamiennik. Zdjęcie stockowe nie jest zamiennikiem, tylko sygnałem ostrzegawczym.
Krok 1. Odpowiedz na pięć pytań na kartce. Kim jesteś. Od kiedy to robisz. Czego dokładnie nie robisz. Jak wygląda praca od pierwszego telefonu do końca. Co gwarantujesz. Odpowiadaj jak w rozmowie, nie jak w tekście na stronę.
Krok 2. Przepisz odpowiedzi jako akapity. Bez wygładzania, bez marketingu. Surowe zdania z faktami są lepszym materiałem wyjściowym niż gładka ogólność.
Krok 3. Wykreśl każde zdanie, które napisałby też konkurent. To najskuteczniejszy filtr i zwykle usuwa jedną trzecią tekstu.
Krok 4. Dodaj jedną rzecz, której nie musisz mówić. Ograniczenie, zasadę pracy, niewygodny szczegół: że pracujesz sam i dlatego terminy bywają odleglejsze, że nie przyjmujesz zleceń poniżej pewnej wartości, że w sezonie masz kolejkę. Nic tak nie uwiarygadnia jak informacja niekorzystna dla nadawcy.
Krok 5. Dodaj zdjęcie i podpis.
Krok 6. Zakończ konkretnym krokiem. Podstrona „O nas" nie kończy się kropką, tylko możliwością kontaktu - numerem, formularzem albo odnośnikiem do cennika.
Najczęstsza trudność wdrożeniowa to opór przed pisaniem o sobie. Pomaga zmiana perspektywy: nie piszesz laurki, tylko instrukcję dla kogoś, kto rozważa powierzenie Ci pieniędzy. Instrukcja może być skromna, byle była konkretna.
Trzy tendencje sprawiają, że ta podstrona będzie zyskiwać na znaczeniu, a nie tracić.
Po pierwsze, rośnie ilość treści generowanej masowo i pozbawionej autora. Im więcej gładkich, bezosobowych tekstów w internecie, tym mocniej działa strona, na której widać konkretnego człowieka z nazwiskiem i historią. Wyróżnikiem przestaje być poprawność, a staje się autentyczność.
Po drugie, klienci coraz częściej weryfikują firmy w kilku miejscach naraz - strona, wizytówka, media społecznościowe, rejestry. Spójność tych źródeł zaczyna działać jak dowód: te same nazwiska, ten sam adres, ta sama historia. Rozbieżności działają odwrotnie.
Po trzecie, rośnie znaczenie informacji formalnych. Dane rejestrowe, forma prawna, adres siedziby - to nie tylko wymóg, ale też sygnał, że firma jest realna i można ją znaleźć, gdyby coś poszło nie tak. Warto je podawać czytelnie, a nie chować w stopce najmniejszą czcionką.
Postawiliśmy tezę, że „O nas" nie jest podstroną o firmie, lecz podstroną o ryzyku klienta. Wszystko, co opisaliśmy, z tej tezy wynika.
Klient wchodzi tam po to, by sprawdzić, komu zamierza zapłacić, a nie po to, żeby przeczytać o pasji i dynamicznym rozwoju. Zmniejszają jego niepokój konkrety: nazwiska i twarze, lata i liczby, jasno opisany przebieg współpracy, uprawnienia przetłumaczone na skutek, informacja o tym, czego nie robicie. Przymiotniki należy zastępować faktami, bo fakt da się sprawdzić, a deklaracje składają wszyscy. Ton powinien być osobisty, treść rzeczowa, a zdjęcia prawdziwe - jedno autentyczne zdjęcie z podpisem waży więcej niż cała galeria ujęć z banku zdjęć.
Jeśli Twoja obecna zakładka „O nas" mogłaby po zmianie nazwy trafić na stronę konkurenta i nikt by nie zauważył, masz gotową listę rzeczy do naprawy. Zacznij od wykreślenia przymiotników i dopisania jednej niewygodnej prawdy - to zwykle wystarczy, żeby tekst zaczął brzmieć jak wypowiedź konkretnej firmy. Jeśli chcesz, żebyśmy pomogli ułożyć tę treść razem z resztą strony, napisz do nas. Zakres prac i ceny znajdziesz w cenniku.
Zwykle wystarcza od trzystu do sześciuset słów. Krócej bywa zbyt ogólnie, dłużej mało kto doczyta. Ważniejsza od długości jest konkretność: jedno zdanie z faktem waży więcej niż akapit ogólników.
Nie musisz, ale w małej firmie usługowej to zwykle najmocniejszy element całej podstrony. Klient kupuje pracę konkretnych ludzi, a twarz zamienia anonimową firmę w kogoś, kogo można sobie wyobrazić. Jeśli nie chcesz zdjęcia portretowego, pokaż siebie przy pracy albo zespół w miejscu, w którym pracujecie.
Nie udawaj stażu, którego nie masz - to najłatwiejsze do zweryfikowania kłamstwo. Zamiast lat pokaż inne dowody: wykształcenie i kursy, wcześniejsze doświadczenie zawodowe, pierwsze zrealizowane zlecenia, sposób pracy. Świeża firma z jasnym opisem procesu bywa bardziej wiarygodna niż stara firma bez żadnych konkretów.
W jednoosobowej działalności naturalniej brzmi „ja", w firmie z zespołem - „my". Najgorzej wypada pisanie o sobie w trzeciej osobie, w stylu „Firma XYZ oferuje", bo brzmi jak wpis do rejestru. Ważna jest konsekwencja: jeden sposób na całej stronie.
Tylko jeśli masz do powiedzenia coś, czego nie powiedziałby konkurent. „Stawiamy na jakość i zadowolenie klienta" to zdanie puste. „Nie bierzemy więcej niż dwóch remontów naraz, bo inaczej terminy się rozjeżdżają" to zdanie o wartościach, które faktycznie coś znaczy.
Na podstronie O nas, ale opisane skutkiem, nie nazwą. Zamiast samego skrótu napisz, co on oznacza dla klienta: jakie prace możesz legalnie wykonać, jaki zakres obejmuje ubezpieczenie, co gwarantuje dana uprawnienie. Sam certyfikat to informacja dla branży, nie dla klienta.
Pośrednio. Jest miejscem, w którym naturalnie pojawiają się informacje o firmie, lokalizacji i zakresie działania, a spójność tych danych ze wizytówką i innymi serwisami ma znaczenie przy prezentowaniu lokalnych firm. Nikt jednak uczciwie nie obieca konkretnej pozycji za samą podstronę.
Pomożemy ułożyć treść i dobrać zdjęcia tak, żeby klient wiedział, z kim ma do czynienia.
Zobacz pakiety →
ContentJak prosić klientów o opinie, żeby faktycznie je zostawiali, gdzie umieścić je na stronie i czego nie robić. Praktyczny przewodnik dla małej firmy.
Czytaj →
ContentDlaczego autentyczne zdjęcia przekonują klientów bardziej niż stocki i jak przygotować fotografie firmy, gabinetu czy realizacji bez dużego budżetu.
Czytaj →
ContentIle tekstu naprawdę potrzeba, żeby strona sprzedawała i była zrozumiała dla Google. Minimum treści dla wizytówki, oferty i podstron usługowych.
Czytaj →